Kill Bill i takie tam inne

5 październik 2006

kill billTeraz będzie nie politycznie. W sumie to będzie raczej filmowo. Ale bez afer taśmowych.
Dziś miałem przyjemność [albo i nie] oglądać Kill Bill-a część pierwszą. W sumie nic ciekawego. Dawna członkini zespołu płatnych zabójców, o pseudnonimie “Czarna Mamba” postanawia zacząć normalne życie. Jej plany krzyżuje jednak szef dawnego zespołu – Bill. Zabija wszystkich jej bliskich, w tym męża. Pannie Młodej cudem udaje uniknąć się śmierci, jednak pogrąża się w śpiączce. Potem, po ugryzieniu przez komara budzi się ze śpiączki, rozkłada na łopatki dwóch przypadkowych kolesi. Następnie sama sobie przeprowadza rehabilitację w trzynascie godzin. a potem już są same drobnostki. Zabiija jedną babkę, potem drugą. W międzyczasie załatwia sobie miecz w Japoni. No i to by było na tyle fabuły. Ja odebrałem ten film jako jakąś parodię mortala kombatanta. Jakaś fajna laska w dresie [szkoda że zdjęła ten żółciutki skórzany kombinezonik] chce rozwalić jakąś inną laskę. Na drodze staje jej jakieś tam stado mniej lub bardziej szczęśliwych samurajów [lol]. Babka wszystkich kroi, ucina rączki, nóżki i inne kończyny. Leją się przy tym hektolitry krwi. Jest na co popatrzeć, ale w tym filmie najfajniejsza jest muzyka. Fajne rytmiczne utworki. No i jest troszkę o honorze i pokrewnych uczuciach. Jak ktoś ma takie chore poczucie humoru jak ja to polecam.


Wiadmości coraz dziwniejsze.

25 wrzesień 2006

dolar.jpgKilka razy dziennie przeglądam portale w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
I oto onet.pl prezentuje nam niebywałą ciekawostkę: Wśród 400 najbogatszych Amerykanów są sami miliarderzy! Trochę to dziwne. Tylko miliarderzy mają kasę?

No i może jeszcze jedna fajna informacja:

Na wp.pl jest fajna wzmianka o tym, że w Lizbonie poustawiano wraki rozbitych samochodów w ramach kampanii mającej skłonić kierowców do rozwagi i opamiętania. Uczestnicy kampanii skarżyli się jednak, że fatalny przykład dają kierowcom … członkowie rządu. Portugalskiego ministra gospodarki przyłapano dwa tygodnie temu na prowadzeniu z prędkością 212 kilometrów na godzinę; to nowy ministerialny rekord – poprzedni wynosił “zaledwie” 180 kilometrów na godzinę. Do każdego wraku samochodu w centrum Lizbony dołączona jest informacja o ofiarach konkretnego wypadku. Kampanię zorganizowano z inicjatywy rządu.

No i dziś nie znalazłem nic ciekawego, nie wiem co się dzieje, nie można już na nikim psa powiesić. Ale po co ja się wysilam, pewnie i tak moich wywodów nikt nie czyta.


Pierwszy wpis . . . . .

16 wrzesień 2006

Jedyny słuszny PenDriveNo i oto wielkie i wcale nie oczekiwane otwarcie mojego bloga. Na uroczystym otwarciu zjawiłem się ja oraz kilkanaście …. much. Oczywiście otwarcie odbyło się z wielką pompą (do rowera). Bloga założyłem bo nawet nasz były prezio (zd)rady ministrów ma swojego. Jedyna różnica jest taka że ja niestety (a może stety??) nie mam sztabu ludzi to pisania notek.

Tak czy inaczej mój blog już jest i na pewno na stałe wpisze się w historię wszechświata. Już nawiązałem kilka kontaktów międzyplanetarnych (np. z ALFem :-) ).

Pozdrawiam i zapraszam do linkowania.

He, he ,he na ikonce przy notce moja pierwsza “dziennikarska kaczka”